Szukaj

  /  Wywiad   /  Kobiecość to jechanie w lewo, kiedy ktoś mówi żeby jechać w prawo

Kobiecość to jechanie w lewo, kiedy ktoś mówi żeby jechać w prawo

Czym jest dla Ciebie kobiecość, czy swoją ideę kobiecości wyniosłaś z domu?

Nigdy nad tym się nie zastanawiałam. Ciężko będzie odpowiedzieć, nie narażając się wojującym feministkom… Kobiecość to jechanie w lewo, kiedy ktoś mówi żeby jechać w prawo (śmiech). U mnie w rodzinie wszystkie kobiety tak mają. Kobiecość to także przywiązanie i delikatność. A z konkretnych wskazówek, wyniosłam z domu przykazanie, żeby malować rzęsy, bo to zawsze lepiej wygląda ( podobnie jak nogi na obcasach) . Uważam, że kobiety powinny być zadbane – nie wyglądać jak wypłochy. Z drugiej strony moja Mama nie przywiązywała do tego aż takiej wagi i nie wychowywała mnie na paniusię – zachęcała mnie raczej do sportu i chodzenia po drzewach. Natomiast o mojej Babci – mamie mamy można powiedzieć, że jest w moim wyobrażeniu taką „prawdziwą” kobietą. Jest bardzo samodzielna, przeżyła śmierć dwóch mężów, dużo podróżowała. Ma niesamowitą wiedzę i do tego jest piękna i elegancka, a przy okazji z dużym luzem.

Czy jesteś dziś kobietą którą zawsze chciałaś być? Czy obraz tej kobiety zmieniał się jakoś mimo lat?

Raczej było tak, że miałam jakąś wizję siebie jako człowieka, ale nie odrębnie kobiety. Chodziło przede wszystkim o to, jaka bym chciała być – w kontekście społecznym, ale nie tylko. Pamiętam na przykład że psychiczna Angelina Jolie z „Przerwanej lekcji muzyki” zrobiła na mnie kiedyś wrażenie pod względem swojej charyzmy (chyba to było wczesne liceum, albo jeszcze podstawówka). Jest to jeden z przykładów, bo pamiętam, że było ich dużo. Z czasem przestałam się tak nad tym zastanawiać, ale myślę, że stałam się wyobrażeniem siebie z czasów nastoletnich – niestety może… Nie, żartuję – jestem zadowolona.

Co Cię fascynuje w innych kobietach? Jakie kobiety Ci się podobają?

Nie cenię kobiet za ich kobiecość, tylko generalnie, za ich charakter, postawę i sposób myślenia. To raczej na mężczyzn patrzę pod kątem ich męskości. Podziwiam kobiety charyzmatyczne. Co nie znaczy – zawsze silne, bo kobiecą delikatność i słabość też bardzo lubię. Najważniejsze jest jednak dla mnie to, co kobiety robią. Duże wrażenie robi na mnie historia Katarzyny Kobro. Oboje ze Strzemińskim byli niesamowitymi artystami, równolegle rozwijali swoje teorie dotyczące patrzenia i sztuki. Kiedy jednak nastały ciężkie czasy podczas wojny – Władysław Strzemiński jak wiadomo był kaleką, nie miał dłoni i nogi – i nie mieli pieniędzy, Kobro poświęciła swoje ambicje i pasję na rzecz utrzymania rodziny (spaliła, miedzy innymi, swoje drewniane rzeźby, żeby ogrzać dom), natomiast Strzemiński dalej rysował i uczył w szkole. Wydaje mi się to być klasycznym przykładem zachowania kobiety w takich sytuacjach. Często poświęcają siebie i to co robią, na rzecz rodziny. Jak byłam młodsza strasznie mnie to oburzało, a teraz myślę, że może to jest jedna z cech kobiet i tak po prostu jest.

Uwielbiam film „Karmel”. Idealnie pokazuje kobiecą mądrość, sposób działania i reagowania.

Czy swoją kobiecość wyrażasz w swoim stylu? Czy styl to dla Ciebie tylko ubiór czy też cos więcej?

Uważam, że lepiej ubrać się tak, żeby wyglądać zgrabnie (śmiech). Ubiór z pewnością mówi coś o kobiecie – choćby to, czy jest dla niej ważny czy nie, a z tej perspektywy można snuć dalsze domysły (śmiech). Uwielbiam Włoszki z Mediolanu, a szczególnie starsze panie z cieniutkimi kosteczkami, w ubraniach dobrego gatunku i szalonych okularach przeciwsłonecznych. Jak już będę starszą panią przeprowadzę się tam.

Jakie momenty cenisz sobie najbardziej? Co Cię inspiruje na co dzień i napędza do działania?

Spacery, wycieczki, wystawy. To mnie inspiruje, układa w głowie, daje przygody, czyli wszystko to, co jest mi potrzebne do życia – zarówno osobistego jak i zawodowego.

Jagna Wróblewska – malarka i ilustratorka, absolwentka Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, studiowała na Accademia di belle Arti di Brera w Mediolanie. Ma na swoim koncie kilkanaście wystaw indywidualnych i grupowych. Publikowała ilustracje w pismach: “Podróże”, “Poland Today”, “Snow and Gold”, “Koń Polski”, “Smak”, „Visegrad”. Jej ulubioną techniką jest akwarela.

Andzia Moes – fotografuje i filmuje, z zamiłowania do detali wzorów i kształtów jest w stanie uchwycić rzeczy których inni nie widzą. Kocha kolory i rytmy, co widoczne jest w jej pracach. W filmie ciekawi ją połączenie i relacja muzyki z obrazem.

Jagna ma na sobie sukienkę Jane dostępną w kolorze fuksja w naszym sklepie online oraz w Nap Time na Mysiej 3 w Warszawie.

You don't have permission to register